I think I lost my mind
Don’t worry about me
Happens all the time
In the morning I’ll be better
In the morning I’ll be better
Sing it again
Don’t worry about me
Happens all the time
In the morning I’ll be better
In the morning I’ll be better
Sing it again
~ Better, One Republic
W głośnikach One Republic – standardowo, niezmiennie,
tradycyjnie. Taka moja oaza, stabilny punkt w kosmicznie falującym życiu. Heloł,
2017! Jestem o rok starsza, a o 100 lat mądrzejsza (no dobrze, to faktycznie
bardzo optymistyczny scenariusz, ale bagaż doświadczeń solidnie dopakowany!).
Jest drugi stycznia, godzina osiemnasta. Siedzę wygodnie w moim kochanym
pokoju, jutro czas (ciężkiego) powrotu do Poznania i studenckiego życia.
Mam na ten rok nową-starą koncepcję. I obiecuję się jej trzymać! Słowo na 2017
: RADOŚĆ. To będzie jej czas, bo z nią jest w życiu łatwiej :)
Jaki był 2016? Specyficzny. To chyba najodpowiedniejsze
słowo. Chociaż było mnóstwo pozytywnych wydarzeń, był to też czas trudnych
decyzji, decydujących rozstrzygnięć i przełomowych zmian. A zaczęło się tak …
4 stycznia 2016 roku zdałam prawo jazdy. Już wtedy czułam,
że ten rok może mi się udać!
Matura. Wcale nie bzdura, haha. Zasuwałam jak dziki osiołek,
żeby znaleźć się na TOP liście studentów przyjętych na psychologię. A że lubię
zaczynać od nowa, z czystą kartą, zawsze chodzę swoimi drogami i im bardziej
coś ktoś mi zachwala, tym bardziej tracę do tego sympatię (wyjątki : siatkówka,
czekolada, książki) to wybrałam Poznań, nie Wrocław. I chociaż we Wrocławiu
byłoby jak w domu, bo są tam wszyscy moi przyjaciele (i bardzo ładne mosty), to
(chyba) dobrze mi tu, gdzie jestem. Poznałam wiele wspaniałych, nowych a
już mi bliskich osób, nie tracąc jednocześnie nic z kontaktu z moimi
wrocławiakami. I to jest kolejny plus w bilansie starorocznym – Snajperowa vs
2016 2:0 ;)
Nie zabrakło miejsca (i czasu!) na szalone wypady wakacyjne.
Najpierw pomaturalne jezioro z najlepszą ekipą na świecie, Liga Światowa z
kuzynostwem, rolki, rolki, rolki, szukanie mieszkania w Poznaniu, więc i
wycieczek tam nie zabrakło. W końcu po 5 latach internetowej przyjaźni słowo
stało się ciałem i spotkałam moją Asię ♥ . Wrzesień to już Katowice i pożegnanie
mistrza Gumy, które pozostanie w moim serduchu na zawsze. Tak jak ocean
książek, które pochłonęłam w te wakacje :)
2016 to też pierwsza praca. Wspaniała ekipa i jeszcze lepsza
atmosfera sprawiały, że wstawałam rano bez większych problemów (jak na
największego śpiocha na świecie, praktycznie bezkolizyjnie!). Jestem wdzięczna
za wszystko, czego się nauczyłam, za bezbolesne wejście w dorosłe, pracownicze
życie. A w planach jest, by za ciężko zrobione pieniążki kupić aparat i zacząć
przygodę z profesjonalnym sprzętem #będzie_nikon
Październik przywitałam w Poznaniu. Lubię to miasto [nie
tylko za Lecha i rogaliki marcińskie, chociaż przyznaję, robią różnicę ;)];
czuję się tam .. swobodnie. Integracyjne spotkania, poznawanie nowych ludzi,
zawieranie znajomości, które są naprawdę wartościowymi podstawami pod wspaniałe
przyjaźnie, dwa dni u moich krejzoli we Wrocławiu, otrzęsiny, lost on Kaponiera
.. Działo się!
Przeprowadzka, zmiana otoczenia, inny rytm dnia i nauki
nieco odbiły się na moim zdrowiu, ale szczęśliwie udało się dotrwać do świąt,
magicznych, jak zawsze i fantastycznego Sylwestra. Ale zanim święta …
♥
Sopot ♥
Okres świąteczno-noworoczny to czas wspomnień i podsumowań.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że niczego nie żałuję. Chociaż czasami
wydaje mi się, że jedną czy dwie sprawy załatwiłabym inaczej, to wiem, że jest
to życzeniowe podejście, z perspektywy czasu wiele rzeczy wygląda po prostu
nieco inaczej. Celowo opowiedziałam jedynie tę pozytywną część roku; wszystko
co trudne i przełomowe zostanie w moim serduchu, osobistym pamiętniku. Musicie
mi więc uwierzyć na słowo – na mojej rozliczeniowej karteczce było więcej
plusów :)
Nowy Rok to także czas obietnic. Ludzie wpadają w szał
postanowień i celów do zrealizowania. Jestem zwolenniczką metody małych
kroczków, skupiania się na tym, co najbliżej i nie wybiegania w przyszłość.
Mimo to, mam swoją listę. Nie jest to lista postanowień, a marzeń do
spełnienia; docelowo na rok 2017, praktycznie liczę się z tym, że realizację
może trzeba będzie w czasie przesunąć. Moim przewodnikiem przez te 365 dni
będzie RADOŚĆ, więc cel numer jeden na każdy dzień to po prostu uśmiech i
utrzymanie endorfin na poziomie oscylującym blisko stu procent. #be_happy
Moi drodzy, dziękuję za te 5 lat w skromnych progach mojego
królestwa. W chwili zakładania bloga w najśmielszych snach nie wyobrażałam
sobie aż takiego sukcesu. Tak, sukcesu. Ten blog jest moim sukcesem. Jest,
dzięki Wam. Dlatego wielkie ukłony dla Was. Jesteście wspaniali! Za każde dobre
słowo i skaczące cyferki licznika, za motywację i pozytywną energię – DZIĘKUJĘ ♥
Yes I’m neurotic I’m obsessed and I know it
I can’t take vacations and the brain won’t believe me I’m on one
Hawaii under warm sun
Yeah yeah
I can’t take vacations and the brain won’t believe me I’m on one
Hawaii under warm sun
Yeah yeah
~ Better, One Republic
Wszystko ma swój początek i koniec. Moją alfą był 16
listopada 2011 roku, omega nastąpiła dzisiaj. Przez cały ten czas pojawiałam
się i znikałam, wracałam w formie lub bez, ale zawsze byłam przez Was ciepło
witana. Nie ma jednak sensu pisać bloga, w którego kiedyś wkładałam całe serce,
na pół gwizdka. Nie mam siatkówki pod nosem; wyjazd z domu rodzinnego na studia
pierwotnie chciałam połączyć z karierą bloggerki-reporterki, ale niestety,
rzeczywistość potrafi pewne plany skutecznie zweryfikować. Studenckie życie to
też brak telewizji, więc nie pamiętam kiedy ostatnio udało mi się obejrzeć mecz,
który obejrzeć chciałam, a volleyworld to blog o siatkówce … Nie chcę go
usuwać, bo to mój siatkarski pamiętnik, część mnie i mojej historii ale temu
pamiętnikowi skończyły się kartki. Only know you love her when you let her go …
so let her go.
Poznałam wielu wspaniałych ludzi, w tym moją Asię, którą z
ręką na sercu mogę nazwać przyjaciółką, wiele się też nauczyłam. Za wszystko to
do końca życia będę wdzięczna, bo Volleyworld to piękny kawałek mojego życia.
Teraz trzymam jednak w ręku one - way ticket, czas na nowe rozdanie. 2 stycznia
2017 roku to ostatnia karta Volleyworldu.
Nie mówię żegnaj, ale do widzenia. Do kiedyś, gdzieś. Ciao!
Jakby wszystko takie znajome, takie namacalne... Dzięki za ten czas kiedy i ja funkcjonowałem w blogosferze, za intrygujące wpisy, ciekawe felietony. Jeden z moich TOP blogów, na których lubiłem wchodzić. Życzę dużo radości i na 2017 i na każdy następny rok. I do zobaczenia czy to w necie czy na meczu jednym czy drugim lub w jeszcze innym miejscu! Powodzenia. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa również dziękuję, bo lubiłam to nasze bloggerskie życie i taką zdrową, bloggerską rywalizację. Twoje profesjonalne wpisy były dla mnie motorem napędowym do pracy i chociaż nie zawsze i nie we wszystkim się zgadzaliśmy, niezmiennie toczyliśmy wartościowe dyskusje. Do zobaczenia! :)
UsuńCoś się kończy, aby mogło zacząć się nowe! Oczywiście szkoda, że mówisz "do widzenia" blogowaniu, ale kto wie co będzie dalej!
OdpowiedzUsuńRok miałaś pełen wrażeń, fajnie, że udało Ci się spędzić tyle wspaniałych chwil z przyjaciółmi :) Mam nadzieję, że zawitasz jeszcze kiedyś do Gdańska i na moje Mazury też zapraszam! Zazdroszczę Ci mega kierunku studiów! A jak Tobie się podobają? Jesteś zadowolona?
One Republic moja miłość <3
Wszystkiego dobrego w 2017! Aby był jeszcze cudowniejszy niż poprzedni :)
Co ma być to będzie .. ;)
UsuńDziękuję za zaproszenie, na pewno się jeszcze spotkamy! Jak już urządzę się tak jak będę chciała w Poznaniu to Wy wpadniecie do mnie :) Studia fenomenalne, na każdych zajęciach odkrywam coś nowego i mam poczucie, że to coś dla mnie, niesamowita sprawa!
One Republic rządzą ♥
Równię najlepsze życzenia noworoczne, niech 2017 będzie szczęśliwy! :)
♥♥♥
OdpowiedzUsuńPrawko, maturka, praca, przeprowadzka, studia i siatkówka... Oj, działo się u Ciebie przez te ostanie 12 miesięcy. Ale ze wszystkim sobie świetnie poradziłaś i oby tak dalej! Wiesz, że moooocno trzymam za Ciebie kciuki i życzę wszystkiego #miszczowskiego. :*
Co do bloga... Ależ mi będzie brakowało tego miejsca! Czytając Twojego bloga od razu czuło się, że słowa płyną prosto z serducha. Były emocje, prawda i te niezwykłe przenośnie i metafory. No i też od naszych blogów wszystko się zaczęło, a gdy po tylu latach nareszcie się spotkałyśmy, nasze blogi kończą swoją działalność #przypadek? :)
Czas zacząć pisać kolejny rozdział, oby równie wspaniały i pełen niezapomnianych wydarzeń. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało. Powodzenia, Kochana ♥
Wiem i za to jestem niesamowicie wdzięczna! Mieć obok siebie osoby, które wspierają na każdym kroku i wierzą, że dam radę to złoto i diamenty tego świata :)
UsuńPrzypadek? Nie sądzę! Volleyworld na zawsze w naszych sercach, piękna klamra wyszła :) Zawszę będę dziękować za to, że w tej sieci połączeń zwanej internetem w jakiś nieprawdopodobny sposób się znalazłyśmy ♥
DZIĘKUJĘ! ;*
I teraz: co internet złączył, niech kilometry nie rozdzielają, haha :D ♥
Usuń